Skąd tyle rozwodów we Wrocławiu?

Skąd tyle rozwodów we Wrocławiu?

Alarmistyczne nagłówki w mediach społecznościowych informują nas, że co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem. Jak w takim wypadku wypada Wrocław? Sięgnijmy po statystyki opublikowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Niestety musimy opierać się na statystykach sądów apelacyjnych, czyli sądów do których wpływają apelacje od wyroków rozwodowych. Dane statyczne Sądu Okręgowego we Wrocławiu za pierwsze półrocze 2019 r. nie są niestety dostępne na stronie Sądu, a przecież to obszarze okręgu wrocławskiego nam najbardziej zależy.

W I półroczu 2019 r. do wrocławskiego sądu apelacyjnego wpłynęło 2 184 spraw, z czego 243 dotyczyło spraw rozwodowych. Wniosek? 11,4% spraw to sprawy rozwodowe. Mało, dużo? Trudne pytanie, stąd zestawmy te liczbę z pozostałymi sądami apelacyjnymi w Polsce.

Moim pierwszym, instynktowym wręcz krokiem, było sięgnięcie po dane apelacji szczecińskiej na którą składa się mój rodzimy Gorzów. Niestety, szczecińska apelacja nie opublikowała żadnych danych na ten temat. Co dalej?

Apelacja Poznańska, czyli tam gdzie zmierzają wszystkie apelacje od zielonogórskich wyroków. Do poznańskiego sądu wpłynęło 1 701 spraw, z czego 203 spraw, to sprawy rozwodowe… czyli 11,94%.

Warszawa? Skromne 5,9%. Białystok? 15,9%.

Czy można na podstawie tych danych dojść do logicznej konkluzji? W Warszawie zapadają lepsze wyroki rozwodowe niż w Białystoku? Warszawiacy odstają in plus względem reszty Polski?

Każda teza postawiona na podstawie powyższych danych byłaby krzywdząca dla pozostałych apelacji, ignorująca przy tym dziesiątki zmiennych- strukturę ludnościową, właściwość miejscową sądów, które wymagają dziesiątki godzin analiz. Czy są takie analizy?

Zgodnie z artykułem na stronie wyborcza.pl (link poniżej) o 90 proc. wzrosła liczba rozwodów w powiecie milickim na Dolnym Śląsku. O 85 proc. – w Tarnobrzegu, a 80 proc. – w Turku. Procentowo to bardzo duże zmiany, w liczbach bezwzględnych to kilkadziesiąt przypadków więcej. We Wrocławiu rozwodów było więcej o 43 proc. W minionym roku rozeszło się tam ponad 1500 małżeństw. W skali całego kraju rozwodów było o 3 proc. więcej niż przed rokiem. Skąd taki wzrost we Wrocławiu? Miasto nie interesuje się przyczynami, po odpowiedzi odsyła „do socjologów, terapeutów i poradni małżeńskich” oraz do samych… rozwodników.

Takich analiz nie ma, a zaczynają się przypuszczenia i domniemania. Jako współwinnych takiego stanu rzeczy w powiecie milickim wskazuje się kryterium dochodowe przy ubieganiu się o 500+ oraz kwestie zawodowe mieszkańców Milicza, czyli w ciągu tygodnia poszukiwanie towaru w Niemczech, a w weekendy – sprzedaż na giełdach. Nie służy to trwałości rodzin cytując burmistrza Milicza- Piotra Lecha. Ja jestem daleki od tego typu analiz, traktując powyższe przykłady jako dowody anegdotyczne.

Ze swojej perspektywy mogę wskazać, że wzrost świadomości prawnej w zakresie procedury rozwodowej oraz coraz większa przystępność usług prawnych może stanowić jeden z elementów, który przyczynił się do podwyższenia  wrocławskich statystyk, a do których ja również dokładam swoją małą cegiełkę.

Źródło:

  1. https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,23554959,rozwody.html

 

Tags:
,